Ile kosztuje 30 minut przestoju linii produkcyjnej po zalaniu elektroniki?
Jedno mycie. Jedna nieszczelność. Jeden monitor HMI zalany wodą.
W wielu zakładach przetwórstwa mięsnego taki scenariusz wydaje się drobną awarią. W praktyce nawet pozornie niewielkie zalanie elektroniki może zatrzymać produkcję na kilka godzin, wygenerować koszty serwisowe i spowodować opóźnienia w realizacji zamówień.
Największym problemem jest fakt, że koszt przestoju rzadko kończy się na naprawie uszkodzonego urządzenia.
Zalanie podczas mycia – problem częstszy niż się wydaje
Codzienne mycie pianowe i wysokociśnieniowe jest standardem w zakładach przemysłu spożywczego. Woda pod ciśnieniem oraz środki chemiczne docierają jednak do miejsc, które nie zawsze są odpowiednio zabezpieczone.
Najczęściej narażone są:
- monitory HMI,
- szafy sterownicze,
- drukarki etykiet,
- wagi przemysłowe,
- multinaważarki,
- urządzenia znajdujące się pod lejami zrzutowymi,
- elementy elektryczne suwnic.
Nawet urządzenia posiadające wysokie klasy szczelności IP nie są całkowicie odporne na wielokrotne mycie pod wysokim ciśnieniem.
30 minut przestoju to często kilka godzin strat
W praktyce awaria nie oznacza jedynie zatrzymania produkcji na czas usunięcia usterki.
Najczęściej wygląda to następująco:
- Wykrycie problemu.
- Zatrzymanie linii.
- Diagnostyka przez utrzymanie ruchu.
- Demontaż uszkodzonego elementu.
- Naprawa lub wymiana.
- Testy i ponowne uruchomienie.
- Powrót do pełnej wydajności.
Proces, który na papierze zajmuje 30 minut, bardzo często oznacza kilka godzin ograniczonej lub całkowicie zatrzymanej produkcji.
Ile to może kosztować?
Przyjmijmy przykładową linię produkcyjną:
| Pozycja | Koszt |
|---|---|
| Utracona produkcja przez 30 minut | 6 000 zł |
| Dodatkowa praca i nadgodziny | 1 500 zł |
| Straty materiałowe | 1 000 zł |
| Serwis i części zamienne | 2 000 zł |
| Koszty organizacyjne i logistyczne | 1 000 zł |
| Łącznie | 11 500 zł |
To oczywiście przykład. W przypadku dużych zakładów wartość strat może być wielokrotnie wyższa.
Są również koszty, których nie widać od razu
Poza bezpośrednimi wydatkami pojawiają się również skutki trudniejsze do policzenia:
- opóźnienia dostaw,
- konieczność zmian harmonogramu produkcji,
- zwiększone obciążenie działu utrzymania ruchu,
- ryzyko reklamacji,
- utrata zaufania klientów,
- dodatkowa presja na pracowników.
To właśnie te ukryte koszty często okazują się najbardziej dotkliwe.
Dlaczego dochodzi do zalania?
Najczęściej przyczyną nie jest awaria urządzenia.
Problemem są:
- szczeliny wokół monitorów i paneli operatorskich,
- złącza elektryczne,
- miejsca montażowe uchwytów i wysięgników,
- otwierane szafy sterownicze,
- urządzenia znajdujące się bezpośrednio w strefie mycia.
Woda pod ciśnieniem znajduje drogę nawet tam, gdzie na pierwszy rzut oka wszystko wygląda szczelnie.
Jak ograniczyć ryzyko przestoju?
Najprostszym rozwiązaniem jest zabezpieczenie urządzeń jeszcze przed rozpoczęciem mycia.
Pokrowce ochronne wykonywane na wymiar pozwalają zabezpieczyć między innymi:
- monitory HMI montowane do podstawy,
- monitory na ramionach i wysięgnikach,
- szafy sterownicze,
- drukarki etykiet,
- wagi przemysłowe,
- multinaważarki,
- suwnice,
- zwoje folii,
- urządzenia znajdujące się pod lejami zrzutowymi.
Podsumowanie
W zakładach przetwórstwa mięsnego największym zagrożeniem nie jest sama woda, lecz konsekwencje jej kontaktu z elektroniką sterującą produkcją.
Jedna awaria monitora HMI lub szafy sterowniczej może wygenerować straty liczone w tysiącach złotych i zakłócić pracę całego zakładu.
Dlatego coraz więcej działów utrzymania ruchu traktuje pokrowce zabezpieczające nie jako dodatkowe wyposażenie, lecz jako element prewencji i ochrony ciągłości produkcji.